Karpacz - Kar6
Tego razu do Karpacza pojechałem z paczką znajomych. Nie interesowało nas nic innego jak tylko się wyszaleć. W schronisku
Karpacz nie można było urządzać żadnych imprez, o 22-giej była już cisza nocna, a od 23-iej schronisko było zamykane, ale i na to znalazł się sposób. Karpacz nie ma tak naprawdę fajnej dyskoteki, bo po zwiedzeniu 2 czy 3 postanowiliśmy posiedzieć w barze. W nocy do schroniska wpuścił nas kolega, który ze swoją dziewczyną wolał zostać w pokoju. Klucze zostawały zawsze w drzwiach. Po Karpaczu się nie wyłaziliśmy się zanadto, dużo graliśmy w karty, grillowaliśmy i gorzały pili. Ja w każdym razie tylko z Igorem do Wangu raz doszedłem i na Kopę wyciągiem wjechałem. Całe moje zwiedzanie.
Inne z tej kategorii