Szczyrk - Trzeci pas.
Dawniej jeździłem na narty do Zieleńca, Siennej czyli Czarnej Góry, a także w Karkonosze. Czechów jakoś nie lubiłem, a poza tym tamtejsze trasy są za górami, a ja nie lubię jeździć zimą samochodem z tylnym napędem, a taki ma mój stary misiek. Po różnych przygodach jako mieszkaniec Wrocławia uznałem, że kilkadziesiąt lub czasem nawet sto kilometrów nie ma znaczenia w porównaniu z bezpieczeństwem jazdy. Obecnie wybrałem Beskid Śląski, a szczególnie Szczyrk. Tam jest to czego oczekuję w górach, a jedynym większym oczekiwaniem poza czynnymi i nie zatłoczonymoi wyciągami jest dobry dojazd. Cała prawie droga jest autostradą lub dwupasmówką Jedynie odcinek za Bielsko - Białą jest jednopasmowy.
Szczyrk posiada więc to, czego nie mają sudeckie i bieszczadzkie ośrodki. Jednak dojazd do Szczyrku to nie pikuś. Na odcinku koło Św. Anny jest przez 1 - 2 kilometrów dodatkowy trzeci pas. W nocy czekałem na ogonie wyprzedzającego tira, aby trzecim pasem również jego wyprzedzić. Niestety, przez brak oznaczeń, że trzeci pas nie był wcale odśnieżony, można stracić życie.