Niechorze - Niechorze -

Do wakacji w Niechorzu najtrudniej było mi przekonać dzieciaki. Były przyzwyczajone, że wyjeżdżaliśmy nad jezioro do mojej siostry, gdzie znały wszystkie okoliczne dzieci i gdzie miały swoje własne miejsca. Żona też trochę marudziła, bo aż taki zbytek nam niepotrzebny, gdy chce się zrobić remont kuchni. Zapewniłem ją, że nasz dział socjalny sfinansuje 80% kosztu pobytu, a tak zakombinowałem z kierownikiem ośrodka
Niechorze, że wystawi dużo zawyżoną fakturę. W sumie ten wyjazd nie będzie dużo droższy niż do mojej siostry. Do Niechorza jeszcze nasłuchałem się biadolenia i narzekań moich pociech, ale już na miejscu wszystko się zmieniło. Krzyś od razu zapragnął przejechać się na skuterze, ale wytłumaczyłem mu, że będzie to możliwe dopiero gdy podrośnie, a tymczasem trzeba się nauczyć dobrze pływać. Miał tak silną motywację, że przy końcu wakacji widać było duże postępy.m Pływał już o niebo lepiej niż w zeszłym roku nad jeziorem. reszta część rodzinki również pokochała to znienawidzone tak Niechorze. Wszyscy byli oczarowani.